Miesiąc: Kwiecień 2020

Miesiąc izolacji

Miesiąc izolacji

Mija miesiąc od czasu gdy nasze dzieci oficjalnie są już w domu i nie uczęszczają do szkoły- zdecydowaliśmy wcześniej, że dzieci zostają w domu niż zostało to ogłoszone odgórnie. Nie żałujemy swojej decyzji.

Od początku, kiedy tylko dostaliśmy pierwsze lekcje dla dzieci byłam bardzo negatywnie nastawiona do całego tego pseudo zdalnego nauczania. Niestety w naszej placówce wygląda to tak, że nauczyciel wysyła zadania mailem lub poprzez dziennik elektroniczny i… no właśnie- na tym kończy się rola nauczania zdalnego przez nauczyciela. Z początku miałam wrażenie, że nauczyciele zaniedbują tę naukę. Myliłam się. Z czasem zauważyłam, że nauczycielom moich dzieci zależy na swoich uczniach, ale nie mają możliwości pokazać tego lub także dopiero się wdrażali i wypracowywali sobie system. Oczywiście nic się nie zmieniło w sposobie nauki- w dalszym ciągu to my rodzice pracujemy zdalnie równocześnie nauczając swoje dzieci z materiałów wysłanych przez nauczyciela, ale od około tygodnia-dwóch widzę większe zaangażowanie nauczycieli. Dopytują o dzieciaki, pytają jak sobie radzą. Syn z powodu trudności w szkole miał wprowadzony dodatkowy tok nauczania-  jego wychowawczyni interesuje się tym jak on sobie radzi, dosyła dodatkowe materiały, stara się dawać mu więcej czasu na wykonywanie lekcji. Naprawdę jestem zadowolona z podejścia wychowawcy mojego syna. Z córką w wieku szkolnym i jej wychowawczynią także nie ma problemów. Pani M. interesuje się dziećmi, sprawdza zadania które jej wysyłam- odpowiedzi z ocenami, poprawkami przychodzą właściwie od razu. Przedszkolaki mają codziennie wysyłane zadania. U córki- naszej pszczółeczki została nawet stworzona grupa na Facebooku w której dzieciaki mogą oglądać i słuchać jak panie czytają im książki, uczą wierszyków.

Co do młodego- jemu bardzo służy nauczanie w domu. Co prawda strzela nam nieraz fochy i tupie nogami, ale nauczyliśmy się już, że w takich sytuacjach po prostu odpuszczamy mu lekcje na kilka godzin (kiedy jest bardzo zdenerwowany nie jest w stanie się skupić, wszystko go rozprasza).

 

Rozkład jazdy na cały tydzień mamy rozpisany ponieważ Marcin w każdym tygodniu ma wolny jeden dzień plus sobota i niedziela. W te dni ogarnia z dziećmi lekcje matematyki- ja czy to dodawanie 2+2 czy potęgowanie nie biorę się za matematykę, bo od zawsze działa ona na mnie jak płachta na byka. No nie lubię po prostu ¯\_(ツ)_/¯  Od zawsze byłam humanistką i to się już raczej nie zmieni. Dlatego właśnie:

matematyka – tata

polski – mama

 

Język angielski dzieciaki mają wykupiony online dzięki czemu te zajęcia nam odpadają.

Wszelkie prace plastyczne robimy w weekendy lub wieczorami kiedy najmłodszy już śpi.

 

 

Bywają także dni kiedy nic nie robimy. Spędzamy czas tylko ze sobą, bez żadnych lekcji, zajęć, nauki. Wtedy sadzimy roślinki, bawimy się w ogrodzie, gramy w gry, oglądamy filmy lub seriale na Netflix lub HBO Go.

 

Bywają dni ciepłe wiosenne, ale jednego ranka czekała nas piękna niespodzianka. Zima wiosną

 

 

Podsumowując ten czas jest zajebisty. Owszem! Nie mówię, że nigdy nie mam dość- mam i to cholernie często*, ale mieć dość bo ciągle słychać śmiech, paplaninę, śpiewy czy nawet kłótnie dzieci są niebo lepsze niż mieć dość z powodu strachu czy dziecko przeżyje bo od kogoś się zaraziło. Każda noc to restart, każdy poranek to nowy początek, każdy dzień to nowe przygody, każdy wieczór to spokój który doceniam bardziej niż wcześniej.

 

Jedyny minus całej sytuacji to izolacja. W normalnych warunkach już w piątek przed świętami jechalibyśmy do rodziców. Spędzilibyśmy rodzinne święta. W inne dni w ramach nauczania w domu zabieralibyśmy dzieciaki na wycieczki- z drugiej strony gdyby nie ta izolacja to nie zbliżylibyśmy się do siebie tak jak teraz. Nie pilibyśmy z mężem codziennie porannej kawy razem. Nie jedlibyśmy śniadania. W pewnym sensie nasza rodzina odzyskała spokój.

 

 

*whisky jest zajebiste 💪😂

 

Rodzina

Rodzina

Szczęście ma wiele imion. Szczęście mogą sprawiać wielkie rzeczy- rodzina, praca, zdrowie. Szczęściem możemy także nazywać te krótkie, ulotne chwile. Szczęściem może być zajebisty seks, spotkanie z przyjaciółmi, zjedzenie ulubionej potrawy, rąbanie drewna(jedna z czynności której brakuje mi najbardziej po przeprowadzce do miasta), ulubiony smak lodów, nowa umiejętność dziecka, po długim czasie ułożone puzzle, wspólny wieczór z drugą połówką, wyjście z rodziną na spacer, do sklepu. To właśnie teraz uświadamiamy sobie jak błahe czynności dają nam szczęście.

Ja po 3 latach od przeprowadzki znów mogę bawić się w ogródek. Znów mogę posadzić truskawki i poziomki. Nie muszę ich trzymać w doniczce. Mogę je posadzić w prawdziwym ogródku. To jest moje małe szczęście, moja mała chwila relaksu (do pełni szczęścia niestety nadal brakuje mi siekiery i drewna 😉 )

Sadząc te rośliny znów się zbliżyliśmy do siebie z dziećmi, z mężem. Spędziliśmy przyjemny dzień w którym wszyscy byliśmy po prostu szczęśliwi.

Coraz częściej Wrocław- duże miasto jest dla nas uciążliwe… Być może dlatego, że jesteśmy coraz starsi i przestał nam się podobać pęd życia we Wrocławiu? Tutaj dni mijają dużo szybciej. Każdy wyjazd w Beskidy był dla nas odskocznią, wakacjami, chwilą wytchnienia. We Wrocławiu żyjemy osobno (jedyny pozytyw pandemii- jesteśmy znów razem). Brakuje nam ciszy, ciemnego nieba nocą, widoku gór. Zaczyna brakować nam rodziny. Teraz żeby się z nią spotkać mamy 2,5h jazdy samochodem. To spora odległość. Całe szczęście rodzice jako tako ogarniają media społecznościowe więc dzieciaki zawsze mogą porozmawiać w trybie video rozmowy na messenger lub WhatsApp z dziadkami.

Mieszkając we Wrocławiu nachodzą nas myśli, że odbieramy dzieciakom więcej niż powinniśmy. Tak wiem. Miliony dzieci żyją w mieście. Ok, ktoś kto właściwie całe życie spędził mieszkając na wsi czy malutkim miasteczku widzi to troszkę inaczej.

Za niedługo święta wielkanocne. Pierwsze nasze święta bez rodziny.  Nie było jeszcze takiej sytuacji. Dzieciaki każde święta spędzały z rodzicami, dziadkami, pradziadkami. Teraz będziemy tylko my. Nie zobaczymy się z rodziną- nie chcemy ich narażać więc #zostajemywdomu. Będziemy malować pisanki, w ogródku schowamy jajka, będziemy razem gotować i piec. Te święta będą inne niż wszystkie, ale postaramy się by nie były gorsze od innych.