Kategoria: Zdrowie

Thermomix- pierwszy miesiąc

Thermomix- pierwszy miesiąc

Od 23.12.2020 mamy w domu Thermomix i korzystamy z niego właściwie cały czas. Wszystko z nim jest łatwiejsze, a co najważniejsze w końcu i mi ciasta wychodzą. Gdybyśmy wcześniej wiedzieli, że to tak świetny gadżet (tak- traktujemy to jak gadżet bo ukrywać nie będziemy, że i bez niego da się żyć i wszystko co z nim to i bez niego można zrobić) to nie czekalibyśmy miesiąca z podjęciem decyzji o jego zakupie.

Do dyspozycji mamy ponad 3 tysiące przepisów. Podczas używania go jesteśmy prowadzeni jak za rączkę. Wrzuć 100g truskawek (waży od razu więc widzimy na bieżąco ile już wrzuciliśmy) i dopiero po kliknięciu „dalej” mamy kolejną komendę itd itd. Czasem się śmiejemy, że thermomix to urządzenie dla opornych w kuchni. Nawet dziecko, które potrafi już czytać zrobi w nim wszystko.

Thermomix jest drogi, właściwie to ma się ochotę rzec, że jest w ch** drogi, ale jeśli mamy być szczerzy to są to chyba najlepiej wydane pieniądze w karierze naszego związku (na gadżety, zabawki).

Marcin do ostatniej chwili, Ba! Nawet jak już zajadał z niego zupę grzybową (którą zachwalał) podczas wigilii doszukiwał się jakiegoś „ale”. Niestety został pokonany, kiedy chciał zetrzeć na sos marchewkę i paprykę(żeby dzieciaki zjadły), a ja nie miałam ochoty bawić się tarką i zaprzyjaźnił się bliżej z urządzeniem.

 

 

Ugotowane/upieczone z pomocą urządzenia thermomix w ciągu miesiąca:

*barszcz

*grzybowa

*sałatka jarzynowa

*sernik królewski

*twarożek z warzywami

*sos marchewkowy

*likier toffiffee

*jajka

*babka piaskowa

*pierogi z kapustą i grzybami

*placki po węgiersku z gulaszem

*ciasteczka maślane

*fasolka po bretońsku (ale tego nie polecam bo wyszła po prostu zmielona papka)

*zupa ogórkowa

*budyń czekoladowy

*gorąca czekolada

*makaron zapiekany z serem,  kiełbasą i papryką

*likier jajeczny

*kawa po koreańsku

*ciasto na pizzę (lepszego ciasta na pizzę nie jedliśmy, jest idealne)

*szarlotka

*pstrąg na parze z warzywami

*i kilka innych

 

Urządzenia używam do gotowania ryżu, gotowania na parze, gotowania jajek. Jeśli robię coś w sposób tradycyjny to będzie to albo rosół, jakieś duszone w sosie mięso lub gulasz. Są potrawy do których się nie przekonam żeby zrobić je w Thermomixie- przede wszystkim rosół.

Thermomix z pewnością daje nam spore oszczędności i czasu i finansów. Z resztek zawsze coś na szybko wymyślę, a nie wyrzucę. Nie stoję nad deską żeby pokroić cebulę, zetrzeć buraki, jabłka czy cokolwiek innego. Niektórzy uważają, że to urządzenie nie jest dla rodziny wielodzietnej bo jest za małe. Ja wtedy pytam- to ile wy jecie? Zdarza się, że zupy zostaje, czasem jest idealnie na styk, ale nigdy dla nikogo nie brakło.

Święta 2020

Święta 2020

Wbrew pozorom święta 2020 były rodzinne, ciepłe i pełne miłości. Nie spodziewaliśmy się, że wyjdą one tak fajnie pomimo braku bliskich nam osób.

Jak już wiecie z podsumowania 2020 ten rok nie należał do najłatwiejszych. Tak samo jak rok i święta nie były łatwe. Z dala od rodziny, z dala od rodzinnych stron. Z dala od widoku lasu i gór. Te święta spędziliśmy we Wrocławiu kameralnie tylko z naszą szóstką. Bez spiny, że nie zdążymy czegoś przygotować i tutaj ukłon w stronę Thermomix® TM6 (dzięki niemu czas przygotowania wszystkiego skrócił się do minimum), bez stresu na drodze w drodze do i z Wrocławia (tutaj muszę zaznaczyć, że od dłuższego czasu cholernie boję się podróży samochodem. Być może ma to związek z jazdą z dziećmi bo jadąc sami nie mam takich oporów). Przed każdą podróżą muszę wziąć leki uspokajające, a jeśli ich nie wezmę(co zdarza się często) to niestety Marcin ma w samochodzie upierdliwego, wszystkowiedzącego pilota. Bez stresu, że znów będzie jakaś kłótnia rodzinna (no niestety to do siebie mam, że po 2-3 dniach nieobecności w domu zaczyna mnie szlak jasny trafiać i daję się dużo za szybko sprowokować). Bez przeżarcia (no cóż… Czy da się odmówić mamusi, babci czy cioci jakiegoś pysznego ciasta lub mięska 🤣?) Bez wmuszania do siebie czegoś czego nie lubimy bo tak trzeba/bo nie chcemy urazić/bo nie wypada nie spróbować. Bez spiny, że dzieciaki są za głośno. Bez martwienia się czy przez naszą wizytę ktoś nie zachoruje (covid). Bez sztucznych uśmiechów, niezręcznych życzeń.

Te święta były po naszemu. Były połączeniem dwóch tradycji wigilijnych (tych Marcina z domu i tych z mojego domu) z których wybraliśmy tylko to co nam obu odpowiada. Nie było kompotu z suszek/ wędzonych owoców, ale i nie było ziemniaków do wszystkiego. Nie było zupy rybnej, ale nie było też zupy fasolowej. Nie było karpia, ale był pstrąg i paluszki rybne i było duuuużo grzanek. Były też uszka z barszczykiem na wodzie z ugotowanej szynki, którą Marcin wędził z tatą podczas ostatniej wizyty w domu zrobionym z zakwasu który zrobili moi rodzice. Były pieczarki faszerowane grzybami z cebulką.

Święta była na luzie z grami, filmami i pracą (dyżur Marcina, podsumowanie roku na blogu). Po roku użytkowania tik-toka przyszedł czas na własne filmiki, a wszystko dzięki Samsung Galaxy S20 Ultra który ma zajebisty apart (mój poprzedni telefon to Huawei mate 20, którego także sobie bardzo chwaliłam (choć do dziś nie mogę prze-żałować, że się poskąpiliśmy i nie wzięliśmy pro- ale to raczej mój gadżeciarski głos się we mnie odzywa 🙃)).

Tegoroczne święta pomimo braku rodziny, pomimo braku śniegu, pomimo kłótni w dzień wigilii (no bo skoro wszystko już było gotowe, nie było co robić to było trzeba spełnić tradycję i się pokłócić) było idealnie.

 

Gdyby nie odległość to postawiłabym na taką wigilię co roku, a w kolejne dni świąt odwiedzanie bliskich. Owszem, troszkę było nam przykro, że dzieciaki nie miały w święta babć i dziadków, ale było video połączenie na messengerze, były telefony.

Prezenty były konkretne (thermomix był wspólnym prezentem, dzieciaki zabawki edukacyjne z Trefl, zabawki, które sobie sami wybrali, książki oraz zabawki dodatkowe).

Słodyczy pod choinką nikt nie znalazł- uważamy, że po co dawać pod choinkę skoro mogą leżeć na stole nie tylko w ten dzień ale i pozostałe dni by dzieciaki mogły się częstować (kiedy mają to przed nosem to nie jedzą tyle ile nagle dostaną jednorazowo).

 

 

 

 

Podsumowanie 2020

Podsumowanie 2020

Rok 2020 nie rozpieszczał naszej rodziny pod względem finansowym (covid- ucięte płace z konieczności brania 4 dni bezpłatnych w pracy w ciągu miesiąca) oraz zdrowotnym. Zostaliśmy też niejako odcięci od swobodnego odwiedzania rodziny (nie chcemy narażać bliskich). Zweryfikował w ogromnym stopniu nasze znajomości (to akurat ogromny plus). Pokazał, że potrafimy gospodarować naszymi finansami (szczególnie wtedy kiedy jest z nimi bardzo źle), aczkolwiek to nasi najbliżsi pokazali wtedy, że są naszym solidnym oparciem. Co prawda dopiero około kwietnia 2021 będziemy w stanie odkładać większą kwotę niż 100-200 zł miesięcznie,  ale jeszcze rok temu było tak źle, że w grudniu nie myśleliśmy o odłożeniu  pieniędzy, ale o tym od kogo pożyczyć żeby dożyć do wypłaty w styczniu.
Ten rok był ciężki także dla naszego małżeństwa. Dzieci na zdalnym, Marcin na home office, ja w domu pomiędzy dziećmi szkolnymi, przedszkolnymi,  Marcinem a w międzyczasie jeszcze pracą dodatkową. Miewaliśmy chwile w których oboje klneliśmy na tę sytuację  bo życie 24 godziny na dobę 7 dni w tygodniu razem z przerwami jedynie na wyjście do sklepu jest… trudne. Każde z nas ma humorki, każde potrzebuje przestrzeni. Do tego dzieciaki, które delikatnie mówiąc nie ułatwiały nam zadania. Problemy z niższym budżetem, a rachunkami takimi samymi, moje problemy hormonalne, nasze zamartwianie się o bliską nam osobę,  czasem złość,  że nie możemy nic zrobić  dawały mieszankę wybuchową.
Mieszankę, która wybuchała.  Wybuchała  płaczem, śmiechem, krzykiem, fochem. W zależności od tego ile akurat się nazbierało.

Mniej więcej w okolicy kwietnia wyrobiłam sobie plan dnia. O wiele lepiej radziłam sobie z sytuacją kiedy dzieciaki dostawały zadania na maila i musiałam z nimi przerabiać temat sama. Miałam swój harmonogram dnia. Z czasem i dzieciaki się przyzwyczaiły (aktualne lekcje zdalne mi osobiście nie pasują- dzieciaki spędzają za dużo czasu przy laptopach na lekcjach, a w większości i tak ciągle przychodzą z prośbą o pomoc w zadaniu). Mój rytm dnia stał się jednostajny,  wiedziałam, że nie marnuje czasu, a co ważne spędzałam go dużo więcej z dziećmi. Kiedy już plan dnia był ok, my z Marcinem wytworzyliśmy system, żeby się nie pozabijać to zaczęły się moje problemy z hormonami. Mój organizm zaczął odrzucać antykoncepcję którą aktualnie stosowałam (za szybko występujące okresy trwające 16-18 dni), ale niestety dalej w to brnęłam. Brnęłam w to bo wolałam moje dolegliwości fizyczne od tych psychicznych kiedy nie stosowałam hormonów (jazda bez trzymanki- ze śmiechu do płaczu, z płaczu do „wypierd***j. Odchodzę. Z odchodzę do łóżka. Z łóżka do „kurwa dlaczego akurat nas to spotyka). Totalna huśtawka nastrojów. W końcu zrobiłam przerwę na miesiąc, ale w międzyczasie otrzymaliśmy wiadomość o poważnej chorobie która wystąpiła u bliskiej nam osoby co spowodowało kolejną lawinę moich zmiennych nastroi.  Zapadła decyzja. Robię badania, ale w międzyczasie stosuje antykoncepcję. Właściwie odpuściłam z nią dopiero pod koniec listopada kiedy skończył się kolejny cykl. Ginekolog umówiony na 2 stycznia, ale taki prawdziwy, nie na niby bo od marca do teraz wszystkie wizyty były jako teleporady.

 

W połowie lutego przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania. Płacimy więcej, ale warunki dużo lepsze. Brak upierdliwej sąsiadki, której wszystko przeszkadza, taras, lepszy rozkład mieszkania. Czujemy się tu bezpiecznie, spokojnie, dodatkowo w czasie kwarantanny taras mega pomógł (niestety zwierząt do wyprowadzania nie mamy, a po za tym niech mówią co chcą. U Marcina w pracy niedawno zmarł jeden człowiek z powodu covida. Znajomy moich rodziców, którego znam od kiedy pamiętam  niestety znalazł się w szpitalu. Dla nas covid to nie zabawa).

Nasz dziubek (najmłodszy syn) w przedszkolu w tym roku był może miesiąc. Z jego słabą odpornością (z którą od początku mieliśmy problemy) ciągle coś łapie i wiemy. Po prostu wiemy, że jeśli zachorujemy na covid to właśnie on najciężej przejdzie… (chociaż nie wiadomo czy nie przeszliśmy tego już na przełomie 2019/2020 biorąc pod uwagę nasze chorowanie wtedy, objawy i delegacje Marcina). Pomimo, że nie uczęszcza do przedszkola nadal bardzo szybko i ładnie się uczy. Lubi uczyć się literek i cyferek. Zauważyliśmy, że bardzo zżył się z naszą najstarszą Magdaleną. Bierze przykład z niej co bardzo nas cieszy. Magdalena zaczęła przygotowania do Pierwszej Komunii Świętej. Była to jej decyzja. Daliśmy jej wybór. Jeśli powiedziałaby, że nie chce to zaakceptowalibyśmy to.  Młoda tego roku także dojrzała, aczkolwiek doszły do tego humorki. Daniel moim zdaniem zrobił ogromne postępy w nauce, czytaniu z którym miał problem, a Niunia… jak to Niunia. Czasem foch, czasem foch z przytupem, aczkolwiek poznała literki i bardzo lubi ćwiczyć czytanie.

 

Ten rok bardzo nas do siebie zbliżył, pokazał jak ważna jest rodzina i pozwolił na powiedzenie słów które wcześniej nie padły, a były potrzebne. Finansowo stanęliśmy na nogi i teraz będzie/musi już być tylko z górki.

 

Pomimo, że rok do najłatwiejszych nie należał to otworzył nam oczy i wiemy, że kolejny, a później następny będą już tylko lepsze bo… mamy siebie.

 

 

 

Życzymy wszystkim szczęśliwego nowego roku.

Braku problemów

Wiele miłości

Zdrowia

Pomyślności

 

Różowy październik.

Różowy październik.

Październik przywitał nas (przynajmniej we Wrocławiu) pochmurną, deszczową, typowo jesienną pogodą, ale… pomimo tej aury, nawet jeśli cały on będzie taki deszczowy to będzie on także, a może przede wszystkim różowym miesiącem. Kojarzycie z mediów społecznościowych różowe wstążki? Ta różowa wstążka to właśnie symbol walki z rakiem piersi. Od 2008 roku w dniu 15 października obchodzony jest Europejski  Dzień Walki z Rakiem Piersi.

Kilka podstawowych faktów to:

👉 rak piersi jest najczęściej występującym nowotworem u kobiet na świecie

👉 szacunkowo co roku wykrywa się raka piersi u blisko 1,7 miliona kobiet

👉 jest wiele czynników rozwoju choroby- są one złożone

👉 częstość występowania raka piersi zwiększa się wraz z wiekiem

👉 różowy październik obchodzony jest na świecie od 1985 roku

👉 w zdecydowanej większości wczesne wykrycie raka pozwala na całkowite wyleczenie

👉 w samej Polsce diagnozę rak piersi słyszy około 18,5 tysięcy kobiet

👉

Celem akcji Różowa wstążka jest zapoznanie ludzi z problemem nowotworów, raka piersi, zwiększenie świadomości, uczulenie na samobadanie.

 

 

Coraz częściej słyszymy o nowotworach, o raku piersi, ale każda taka diagnoza jest szokiem dla pacjentki i rodziny. Pojawia się strach, bezsilność. Można się spotkać ze stwierdzeniem, że gdy pojawia się nowotwór to choruje cała rodzina. Nie tylko pacjent. Jako wolontariusz, który miał do czynienia z rodzinami w której wykryto chorobę nowotworową mogę się pod tym podpisać rękami i nogami. Przez prawie rok prowadziłam te rodziny, byłam z nimi, pomagałam. Dla rodziny diagnoza jest szokiem, na początku nie dowierzają, a później zjada ich stres, martwią się, chcą pomóc, zadają sobie w kółko pytanie- dlaczego akurat ona/on?, często nie wiedzą jak zareagować żeby nie urazić, chcą być na bieżąco w wynikach, chcą wiedzieć. Kiedy już wiedzą robią co mogą żeby pomóc. Godzinami zastanawiają się nad rozwiązaniami, wspierają, swoje życie odkładają na dalszy plan. Rodzina pacjenta walczy razem z nim. Najbliżsi powinni być wsparciem, oparciem w gorszych chwilach.  Zdarza się, że pacjent wpada w depresję, nie chce pomocy, uważa się za problem, staje się zgryźliwy, nie chce powiedzieć, że źle się czuje, stara się nas odsunąć. Wtedy właśnie najważniejsze jest by się nie odwrócić, by być. By czuwać.  Może poszukać pomocy u psychologa?

Wiecie, że w Polsce nadal króluje przekonanie, że wizyta u psychologa, psychiatry, psychoterapeuty to wstyd? Szukanie pomocy nie jest wstydem! Depresja, obniżenie nastroju nie jest równoznaczne z „byciem wariatem”!!! Nastawienie w walce z tym potężnym wrogiem jest cholernie ważne. Wsparcie jest ważne.

 

Więcej od siebie nie dodam. Przedstawię tylko kilka tegorocznych akcji.

Różowy październik jak pomóc:

 

Ewa Chodakowska:

Baton BeRAW THINK PINK to coś więcej niż zdrowa przekąska. Przedstawiamy Wasz ulubiony malinowy baton z pięknym różowym nadzieniem, teraz jeszcze bardziej intensywnym dzięki zwiększonej zawartości malin, w nowej odsłonie. To właśnie z okazji Różowego Października przygotowaliśmy dedykowany, limitowany produkt z różową wstążką, ze sprzedaży którego przeznaczymy 5% na fundację „OnkoCafe Razem lepiej’’ by wspierać kobiety zmagające się z zaawansowanym rakiem piersi.

Każdy baton i każda złotówka się liczą, ale to nie wszystko. Chcemy dać od siebie coś więcej! Aby jeszcze bardziej docenić wspólną pomoc i wsparcie tej akcji, oprócz 5% ze sprzedaży postanowiliśmy na koniec października wspólnie z Ewą Chodakowską podwoić uzyskaną kwotę, jaką uzbieramy ze sprzedaży tego produktu. *

Baton THINK PINK | Stworzony w CELU POMOCY KOBIETOM w walce z rakiem piersi

*opis pochodzi ze strony internetowej SKLEP BEBIO

 

SuperStyler:

Apaszka jedwabna „Kobiecość”

Październik to miesiąc „Różowej Wstążki”. To miesiąc walki z rakiem piersi. To czas kiedy głośno mówimy o profilaktyce i zdrowiu. W tym roku również postanowiłam zabrać głos w tej ważnej sprawie tworząc apaszkę „Kobiecość” w limitowanej wersji.
„Kobiecość” to kultowy wzór apaszki Spadiora. Polki pokochały jakość i przekaz jaki za sobą niesie.
Ta jedwabna apaszka to manifest siły, determinacji, solidarności oraz piękna, które kryje się w naszym zdrowiu. Ta apaszka to historia o naszej odmienności, o trudnej sztuce akceptacji swojego ciała i wspieraniu siebie nawzajem. Najwyższa pora, żebyśmy przestały się oceniać, a zaczęły doceniać. „Kobiecość” to hołd złożony mojej teściowej, która po wielu latach choroby przegrała walkę z rakiem piersi.

Teraz, w ramach akcji „Różowa wstążka” powstała „Kobiecość” w nowej wersji kolorystycznej. Ilość apaszek jest limitowana.

100% zysku ze sprzedaży tego limitowanego wzoru przeznaczymy na badania nad rakiem piersi prowadzone przez Międzynarodowe Centrum Nowotworów Dziedzicznych przy Pomorskim Uniwersytecie Medycznym w Szczecinie. *

*opis pochodzi ze strony internetowej SuperStyler sklep

 

Sephora, Douglas praz salony firmowe Estee Lauder

Od 1 października w perfumeriach Sephora i Douglas oraz z salonach firmowych Estee Lauder będzie można zakupić produkty oznaczone Różową Wstążką. Od 20% do 50% wartości sprzedaży tych produktów zostanie przeznaczone na rzecz badań prowadzonych przez Międzynarodowe Centrum Nowotworów Dziedzicznych przy Pomorskim Uniwersytecie Medycznym w Szczecinie.*

 

*opis pochodzi z postu na Facebooku SuperStyler

 

AMVI Cosmetics

Z wielką radością mamy przyjemność oznajmić, że od dzisiaj AMVI Cosmetics oficjalnie rozpoczęło współpracę z fundacją Rak’n’Roll, działając na rzecz wsparcia jej podopiecznych! Przekazując na ten cel 1% przychodu z każdego zakupionego przez ciebie kosmetyku AMVI, dokładamy wspólnie naszą cegiełkę do budowy lepszego, bardziej przyjaznego dla kobiet jutra.*

*opis pochodzi ze strony AMVI Cosmetics

Pranamat ECO

🌸 Z radością informujemy, że w tym roku i my wspieramy akcję charytatywną, jaką jest Kampania na rzecz Walki z Rakiem Piersi, prowadzona przez Estée Lauder Companies. Coroczne działania wspomnianej firmy jednoczą i inspirują ludzi z całego świata do walki o wyeliminowanie raka piersi z naszego życia. 🌸

Październik, jak co roku, obchodzony jest jako Miesiąc Walki z Rakiem Piersi. 🎀 Jest on najczęściej diagnozowanym u kobiet nowotworem, dlatego tak ważne jest szerzenie świadomości w tym zakresie oraz zbieranie funduszy na rzecz badań medycznych.

Z tej okazji w naszym sklepie znajdziecie zestaw Pranamat ECO w kolorze Pudrowego Różu, ze sprzedaży którego, w dniach 1-31.10.2020 r., przeznaczymy 20% na rzecz Międzynarodowego Centrum Nowotworów Dziedzicznych przy Pomorskim Uniwersytecie Medycznym w Szczecinie. 👩‍🔬👨‍🔬

Dokonując zakupu, przyczyniasz się do budowy lepszego świata. Takiego, w którym miliony kobiet zmagających się z rakiem piersi mają szansę na nowy etap w życiu. 💜
*

Sklep: Pranamat ECO

*opis pochodzi z postu na Facebooku Pranamat Polska

 

Oczywiście jest dużo więcej firm, osób wspierających.