Jak zaoszczędzić

Jak zaoszczędzić

Kilka dni temu wrzuciłam na Instagram zdjęcie dżemu własnej roboty z informacją, że to dobry sposób na oszczędności. Tego samego dnia zrobiłam także leczo do słoików. Większość produktów miałam swojskich, z ogródka mojej babci.
Jesteśmy rodziną 2 dorosłych i 4dzieci. Oczywistym jest, że chociażby na żywność wydajemy więcej niż osoba samotna czy rodzina z 1 czy 2 dzieci.
W tym poście chciałabym się z Wami podzielić kilkoma sposobami na oszczędności.

Przetwory

Moje dzieci w roku szkolnym na drugie śniadanie akceptują tylko bułkę z dżemem. Średnio jeden słoik schodzi w ciągu 2 dni. Koszt jednego dżemu w sklepie to około 5 zł. Tygodniowo za sam dżem musiałam zapłacić średnio 15 zł, miesięcznie daje to nam już kwotę 60 zł. Niby mało, aczkolwiek w dłuższej perspektywie- dajmy na to 9 miesięcy (rok szkolny) to już 540 zł, które można przeznaczyć na coś innego. Dżem własnej roboty (w moim przypadku, kiedy mam owoce z ogródka babci) to tylko koszt cukru.
Leczo. Swoje leczo zrobiłam z cukinii(od babci), pomidorów (od babci) dokupiłam w promocji paprykę i cebulę. Dodałam przyprawy. Kilka słoików dałam znajomemu, a kilka zostawiłam dla nas. Mam słoików na kilka obiadów.

Ogórki kiszone– tego akurat nie robię bo nie ma to jak te z piwnicy moich rodziców.

Soki do wody– moje dzieciaki potrafią pić czystą wodę, aczkolwiek najczęściej wybierają wodę z sokiem malinowym. Sok malinowy z Herbapolu to cena między 4-6 zł. Dzieciaki dużo piją więc sok szybko schodzi. W naszym przypadku lepiej zrobić własny sok do butelek (wychodzi taniej i zdrowiej- wiem dokładnie co się w nim znajduje, a zawartość cukru mogę dopasować sama). Owoce mam z ogródka babci. Fakt- od kiedy mieszkamy we Wrocławiu to rodzice robią soki- musiałabym jechać 300 km żeby zebrać owoce i zrobić sok.

Zamrażarka, a co za tym idzie zakupy.
U nas zamrażarka jest pełna właściwie cały czas. Jeśli widzę, że coś jest w naprawdę fajnej cenie to kupuje od razu podwójnie lub potrójnie. Najczęściej robię tak z mięsem. Jeśli widzę fajną promocje na schab lub skrzydełka to biorę od razu więcej i wkładam do zamrażarki. Ma to jeszcze jeden plus- tym bardziej w czasach korony, nie jeżdżę na zakupy codziennie.
Postępuje tak z mięsem oraz warzywami. Czasem w zamrażarce nie ma miejsca żeby zrobić lód (który jest wybawieniem w aktualnie towarzyszące nam upały- prognozę i inne ciekawe dane dotyczące pogody można znaleźć tutaj).
Kiedy robię gulasz zawsze wychodzi mi więcej. Robię to specjalnie- po co gotować trzy razy jedno i to samo skoro mogę połowę zamrozić, a drugą połowę ugotować od razu na dwa obiady- na drugi dzień gulasz zagęszczam robię do tego placki ziemniaczane i znów obiad gotowy.

Ubrania.
Kiedyś kupowałam ubrania w ciucholandach, ale od pewnego czasu tego nie robię. Nie lubię, nigdy nic nie potrafię wybrać, a zapach który czuć w takich sklepach skutecznie mnie zniechęca. W tym miesiącu okupiłam dzieciaki na wyprzedaży w Lidlu (np. koszulki za 3,99zl) oraz Reserved. Ogólnie uwielbiam zakupy on-line na wyprzedażach. Najczęściej kupuje w Lidlu, Reserved oraz H&M aczkolwiek tylko on-line bo stacjonarnie nienawidzę chodzić po sklepach. Dzieciaki z racji że jest ich czwórka część ubrań mają po sobie.

Buty.

Na butach właściwie nie oszczędzam. Owszem- jak są fajne promocje w Deichmann to korzystam, ale staram się nie dawać dzieciom używanych butów. Każdy z nich ma inną stopę, każdy człowiek inaczej stawia stopę więc but jest „wyrobiony” po chodzeniu danej osoby, a po za tym uważam, że jest to niehigieniczne nawet wśród rodzeństwa.

Słodycze.

Staramy się nie kupować dzieciom słodyczy. Najczęściej słodycze dostają od babci i dziadka lub w czasie świąt w prezentach. Oczywiście nie mam jakiejś alergii na słodycze i jeśli chcą coś słodkiego to jak najbardziej dostają, aczkolwiek nie zdarza się to tak często żebym mogła to nazwać problemem. Na słodycze wydajemy minimalne kwoty. Częściej zrobimy ciasto z owoców niż pójdziemy do sklepu żeby kupić batonika.

Zabawki.

Zabawki kupujemy od wielkiego dzwonu. Dzieciaki od początku dostają w prezentach książeczki, gry edukacyjne, zabawki więc nie widzimy potrzeby żeby dodatkowo kupować.

Chemia gospodarcza.

Kapsułki do prania, tabletki do zmywarki, domestos, mydła wszystko to kupujemy przez allegro szukając promocji. Proszek do prania u nas się nie sprawdza, a przy wielodzietnej rodziny często muszę zrobić dwa prania dziennie więc schodzi mi około 60 kapsułek co miesiąc. Takie zakupy robię raz na miesiąc.

Paliwo.

Na paliwo wydajemy sporo. Aktualnie ma to związek z pandemią. Staramy się nie korzystać z komunikacji zbiorowej więc Marcin jeździ do pracy samochodem. Tygodniowo na paliwo idzie około 50 zł.

 

Ten wpis jest pierwszym z cyklu oszczędnościowego. Niedługo pojawi się post o naszych zakupowych wpadkach, a także podsumowanie naszych miesięcznych wydatków.

Przepisy z wymienionych potraw i przetworów zamieścimy w najbliższym czasie na stronie.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *