Zakupowe hity część 1

Zakupowe hity część 1

Każdy z nas kiedyś kupił sprzęt, ubranie, buty, żywność które absolutnie nie zdały egzaminu jak i takie które okazały się mega hitem zakupowym lub czymś bez czego nie wyobrażamy sobie już życia. najczęściej są to sprzęty, które ułatwiają życie, skracają czas pracy lub po prostu bardzo szybko się je przyrządza.

Cykl naszych zakupowych hitów i kitów zacznę od tych pierwszych.

Jak wiadomo jesteśmy rodziną wielodzietną i jest wiele rzeczy, które ułatwia nam funkcjonowanie jedną z nich, a chyba najważniejszą którą posiadamy od około roku jest pralko-suszarka. Przed zakupem jakoś sobie radziliśmy z praniem. Jakoś to znaczy, że w zimie brudne ciuchy mi po prostu zalegały, bo najzwyczajniej w świecie nie miałam gdzie wywiesić czystych ubrań wyciągniętych z pralki. W naszym przypadku średnio robimy 2 prania dziennie.  Kiedy kupiliśmy suszarkę nasz problem się skończył  (prawie- bo czasem jak posprzątają spod łóżek to mam 4 pralki do zrobienia 😂), teraz włączam pranie z suszeniem i mam ciuchy gotowe do włożenia do szafy. Oczywiście jako, że to nasza pierwsza pralko-suszarka nie do końca wiedzieliśmy co brać dlatego już po pół roku używania mamy serwisanta co najmniej raz w miesiącu w domu (w części o kitach napiszemy co to za sprzęt i skąd ciągłe wizyty serwisanta, aczkolwiek nigdy nikomu nie polecę modelu który my posiadamy).

 

Kolejnym zakupem który okazał się strzałem w dziesiątkę była krajalnica. Ser, wędliny, pieczywo zawsze kupowaliśmy krojone co wiązało się z tym, że żywność szybciej schła. Często też zdarzało się, że pomimo prośby o cienko pokrojoną wędlinę (moje dzieciaki nie zjedzą grubego plastra szynki) była ona pokrojona w grube plastry, często byle jak. Jako, że moje dzieciaki nie zjedzą takiej wędliny była ona do wyrzucenia leżąc w lodówce i czekając aż Marcin wszystko zje (wiecie jak to jest- tata dojada 😂🙃). Teraz kroimy według własnych upodobań i naprawdę bardzo rzadko się zdarzy, że coś zostaje i trzeba wyrzucić.

 

Garnek z marmurową powłoką co prawda to nie zakup, a prezent sprzed dobrych kilku lat, ale jest mega uniwersalny i właściwie do wszystkiego używany. pieczemy w nim mięso, smażymy placki ziemniaczane i naleśniki, gotujemy rosół, dusimy mięso na gulasz, ostatnio robiliśmy w niż dżem. Sprawdza się też jako miska do wyrabiania ciasta. Cud nie garnek.

    

 

Nóż.

Kiedyś na promocji w jakimś markecie Marcin kupił duży nóż. Jest on niezniszczalny. Pokroi wszystko, a i w deskę wbije się jak żaden inny. Nóż ten jest marki no-name i nawet nie pamiętam gdzie był kupiony, ale żałuję że kupiliśmy wtedy tylko jeden.

 

Rolki.

Będąc nastolatką miałam rolki, uwielbiałam na nich jeździć. Najprawdopodobniej przekazałam w genach miłość do rolek mojej najstarszej córce. Wpierw jeździła na wrotkach, później gdzieś na promocji kupiłam jej rolki z prawdziwego zdarzenia. Nauczyła się w nich jeździć lepiej ode mnie. Ja sama miałam rolki z Decathlonu firmy OXELO i wiem, że są to naprawdę świetne rolki do jazdy dlatego na 10 urodziny dostała konkretne roki tej firmy plus cały zestaw ochraniaczy i kasku. Nigdy chyba nie zamienię rolek tej firmy na inne.

 

Gra: Mistrzowskie karty. Pytania i odpowiedzi- ciało człowieka, kosmos oraz zwierzęta pod ochroną.

Dzieciaki to uwielbiają. Jak jest tylko okazja to gramy. Fajna zabawa i nauka w jednym.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *